Czy Facebook i Google myją ręce? Sprawdzamy gigantów w czasach kryzysu

Nowa rzeczywistość wymusiła na firmach podjęcie szybkich i zdecydowanych decyzji. W pierwszej kolejności wpłynęła na zmianę modeli biznesowych. Przykładem tego jest natychmiastowe wprowadzanie płatności zbliżeniowych. Nastąpiło również wyraźne przewartościowanie celów strategicznych. Korporacje, co chyba nikogo nie powinno dziwić, albo zabezpieczają budżety operacyjne, albo inwestują więcej w działania powiązane z odpowiedzialnością społeczną. Lokalni przedsiębiorcy natomiast przyłączają się do różnych inicjatyw i starają się dopasować do aktualnych zapotrzebowań rynku. To oczywiście zaledwie początek zmian, jakie mają obecnie miejsce. Popatrzmy na skalę globalną. Jak w nowym świecie odnajdują się internetowi gracze? Czy pandemia koronawirusa zaskoczyła takie firmy jak Microsoft, Google czy Facebook? Czy byli dostatecznie przygotowani? Sprawdźmy, jak dokładnie giganci IT myją w tych dniach ręce.

Informacje są na wagę złota

Pierwsze wzmianki o COVID-19 pojawiły się już pod koniec ubiegłego roku. Najpierw w postaci skróconych newsów, plotek i memów. Wkrótce informacje o koronawirusie zalały media społecznościowe mieszając się z fake newsami i celową dezinformacją. Przedstawiciele grupy EDiMA (Europejskie Stowarzyszenie Mediów Cyfrowych), w której skład wchodzą takie marki jak Twitter, Facebook, Google, Amazon czy Apple, potwierdzili podjęcie działań przeciwko rozprzestrzenianiu się nieprawdziwych, zagrażających zdrowiu  wiadomości. Dość szybko w mediach społecznościowych pojawiły się specjalne sekcje, dzięki którym jesteśmy przekierowani na rządowe strony z rzetelnymi treściami odnośnie pandemii:

Przykład nawigacji wskazującej wiarygodne źródło informacji

Oficjalne strony informujące o zagrożeniach związanych z koronawirusem są nie tylko dobrze zaprojektowane, ale i bardzo użyteczne. W krajach, które nie zdążyły przygotować się na zaistniałą pandemię, wydawcy serwisów społecznościowych we współpracy z instytucjami rządowymi wdrożyli własne centra informacji. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj Facebook, który wykazał się sporą elastycznością. W taki sposób Amerykanie, ceniący sobie swobodę i niezależność, otrzymali specjalne notyfikacje i dodatkowe wyjaśnienia odnośnie tego, dlaczego powinni posłuchać oficjalnych komunikatów, a także przestrzegać nakazu pozostania w domu.

Przykład Centrum informacji Facebooka w Stanach Zjednoczonych

W ostatnich miesiącach mogliśmy zaobserwować wyraźną współpracę między państwami i internetowymi monopolistami. Takie kraje jak Wielka Brytania i Kanada zaangażowały się w walkę z armią internetowych trolli, którzy za swój cel obrali COVID-19. Przykładowo Narodowa Służba Zdrowia Wielkiej Brytanii współpracująca z Twitter’em, codziennie zgłasza i  zawiesza fałszywe konta, z których prowadzone są działania dezinformacyjne.

Dość niezwykłą sytuację obserwujemy na platformie popularnego sklepu z aplikacjami Google Play. Niektórzy deweloperzy postanowili zarobić na panującej pandemii, umieszczając w sieci gry związane z hasłami typu koronawirus czy COVID-19. Google postanowił przeciwdziałać, blokując wyniki wyszukiwania aplikacji.

Przykład gier powiązanych z hasłami COVID-19 i koronawirus

Niestety podjęte akcje okazują się bezskuteczne. Na platformie oprócz gier powiązanych z tematyką wirusów, plag i bakterii, pojawiają się również inne treści. Na przykład humorystyczne aplikacje, których celem jest łatwe zarobienie na ludzkiej ciekawości i strachu. Google nie zaliczyło tego egzaminu pozytywnie. Do dzisiaj nie potrafi wprowadzić odpowiednich ograniczeń, choćby w taki sposób jak Apple i Steam, które podjęły zdecydowane kroki w celu usunięcia podobnych gier ze swoich platform.

Z dużym wyzwaniem do dzisiaj zmaga się Facebook. Właściciel Messenger’a i WhatsApp’a ma zaskakujący problem. Popularne komunikatory korzystają z szyfrowanego systemu informacji. Utrudnia to nadzór i moderacje rozprzestrzeniających się tam treści. Porównajmy to do bardzo szybkiej wymiany sms’ów między dwoma miliardami użytkowników (i tylko na samym WhatsApp’ie). Zazwyczaj szyfrowanie danych i zachowanie prywatność użytkowników jest bardzo pożądaną, wręcz cenioną rzeczą. Podczas globalnej pandemii może stanowić wyjątkowe, a nawet trudne do zmierzenia zagrożenie dla społeczeństwa w postaci siania niepotrzebnej paniki oraz szerzenia się fałszywych informacji. Jakie działania podjęła firma z Kalifornii?

Centrum informacyjne dla użytkowników WhatsApp

W przypadku serwisu Facebook nieprawdziwe informacje zostają odpowiednio oznaczone, a użytkownicy otrzymują wiadomość przekierowującą ich do postu wyjaśniającego, zanim będą mogli udostępnić oflagowaną treść. Przykład WhatsApp’a pokazuje, że takie działanie nie jest możliwe do wykonania w szyfrowanym środowisku komunikacji. Firma postanowiła przeznaczyć odpowiednie środki dla IFCN (Międzynarodowa Sieć Sprawdzania Faktów), aby pomóc takim organizacjom jak WHO zapewnić internautom dostęp do rzetelnych informacji.

Reklamy odnośnie specjalnej infolinii WHO i WhatsApp

Współpraca z WHO pozwoliła stworzyć „linię zaufania”, dzięki której każdy użytkownik popularnego komunikatora może uzyskać konkretne odpowiedzi na swoje pytania. Czy to wystarczy? Niestety pokazuje to brak innych możliwości ingerencji w system i pewną bezradność wobec technologii, która miała zapewniać użytkownikom bezpieczną wymianę informacji. Z pewnością będzie to lekcja do nadrobienia w przyszłości, a także dylemat (dobro społeczeństwa kosztem prywatności jednostek?), przed którym staną firmy z branży IT.

Monitoring i alerty

Najpopularniejsza na świecie wyszukiwarka pomaga swoim użytkownikom w dotarciu do sprawdzonych treści i najnowszych wzmianek o koronawirusie. Funkcja ta jest niezwykle przydatna. Segreguje na żywo najważniejsze wydarzenia z ostatniej chwili. Dzięki temu internauci nie muszą instalować nowych aplikacji, ani płacić dodatkowych pieniędzy w celu uzyskania dostępu do najświeższych, wiarygodnych wiadomości. Bezpłatnie mogą pozostać na bieżąco z sytuacją na całym świecie.

Odnośnik do najnowszych wyników na głównej stronie wyszukiwarki

W niektórych krajach zostały wdrożone również wskazówki w Google Maps. Gdy użytkownicy zaczną szukać lekarza lub gabinetu lekarskiego, pojawiają się odpowiednie alerty i oznaczenia na mapie obok wizytówek firmowych. Trwają również aktualizacje nowych godzin pracy, a także danych kontaktowych do placówek.

Alerty, które pojawiają się podczas wyników w Google Maps

W wyszukiwarce pojawiło się menu z najważniejszymi treściami na temat objawów, profilaktyki i leczenia przypadków koronawirusa. Panel powstał we współpracy z WHO i prowadzi do głównego centrum informacyjnego organizacji: www.who.int/news-room.

Współpraca Google ze Światową Organizacją Zdrowia

W ramach powyższej współpracy Google zaprojektowało własną stronę poświęconą COVID-19. Znajdziemy na niej wskazówki: jak się zachować podczas pandemii, wartościowe informacje odnośnie zdrowia, a także dane i analizę sytuacji rozwoju zakażenia na całym świecie. Oprócz tego znajdziemy odnośniki do Youtube i blogów firmy Google, gdzie dowiemy się między innymi o tym, w jaki sposób firma inwestuje w walkę z wirusem.

Google podpowiada, jak spędzać wolny czas w domu

Choć zaprojektowany przez Google serwis wygląda na bardzo prostą stronę z przystępną treścią, znajdziemy na nim sporo odnośników do zewnętrznych serwisów, gdzie spędzimy zdecydowanie więcej czasu. Odnoszę wrażenie, że Google chciało zaprojektować w ten sposób wielofunkcyjne centrum informacyjne. Strona ma spełnić oczekiwania zarówno osoby poszukującej odpowiedzi na pytania odnośnie pandemii, jak i osoby szukającej łatwych do skonsumowania treści. To powoduje, że popularna wyszukiwarka dość powierzchownie podeszła do tematu monitorowania danych w Internecie. A szkoda.

Na ratunek powinno przyjść Google Trends. Narzędzie możemy włączyć w dwóch wersjach: podstawowej i rozszerzonej. W pierwszej otrzymujemy prosty panel z podstawowymi statystykami odnośnie wybranych krajów (na dzień dzisiejszy nie możemy wybrać Polski). Niestety nadal nie są to zbyt dokładne wartości, którymi moglibyśmy sprawnie posługiwać się w badaniach lub podczas dokładnej analizy rozwoju sytuacji odnośnie ilości  wyszukiwań i zapytań internautów.

Specjalna wersja Google Trends poświęcona COVID-19

Po kliknięciu w wybrany kraj, pojawia się rozszerzona wersja Google Trends. Najbardziej rozbudowana jest wersja dla Stanów Zjednoczonych. Znajdziemy na niej więcej danych geolokalizacyjnych, a także najważniejsze tematy, które są wyszukiwane w sieci. Na przykład informacje na temat ilości zapytań odnośnie wykonywania testów na obecność COVID-19. Monitorowanie zachowań użytkowników od Google może zawieść żądnych wiedzy internautów. Niestety w sytuacji kryzysu globalnego doskonale zauważamy wszystkie wady Google Trends, niedoskonałości analiz i ograniczenia danych. Z większości wykresów nie wynika nic godnego uwagi, brakuje również wyjaśnień i opisów. Google, może czas na porządną aktualizację?

Jeżeli, tak jak ja, poszukujecie bardziej konkretnych danych, polecam sięgnąć po rozwiązanie od firmy Microsoft. Bing stanął na wysokości zadania, dostarczając bardzo czytelną i wartościową mapę do monitorowania pandemii. W panelu znajdziemy nie tylko wykres z dokładnymi statystykami zarażeń, wyzdrowień i zgonów z całego świata. To także centrum najświeższych wiadomości oraz materiałów wideo. Dzięki dodatkowej aplikacji na telefon możemy na bieżąco śledzić za pomocą powiadomień najświeższe wydarzenia.

Centrum monitorowania pandemii serwisu bing.com

Przygotowana przez Microsoft mapa jest dostępna dla każdego internauty, a w dodatku jest dokładna, przypomina  profesjonalne narzędzia do monitoringu internetu. Dla porównania warto wspomnieć chociażby system obrazowania wirusa COVID-19 opracowany przez polski oddział firmy Esri, który dodatkowo wykorzystuje informacje z Ministerstwa Zdrowia. Oba narzędzia korzystają z danych bezpośrednio pozyskanych od CDC (Centra Kontroli i Prewencji Chorób), a także wspominanym już wcześniej w tym artykule WHO.

Jestem zaskoczony, że tym razem Facebook postanowił nie wykorzystywać powiadomień „Safety Check”. Wydawcy serwisu być może wyciągnęli wnioski i nie zdążyli jeszcze znaleźć odpowiedniego rozwiązania na sytuację z 2016 roku. Podczas zamachów bombowych w Pakistanie wielu ludzi na całym świecie, którzy nie byli związani bezpośrednio z tragedią, otrzymywało pytania „Czy zostałeś dotknięty eksplozją?”. W dzisiejszych czasach tego typu, ale bardziej precyzyjne powiadomienia, mogłyby być zdecydowanie pomocne. Dostęp darmowych narzędzi do śledzenia informacji, a także alerty i monitorowanie sytuacji na całym świecie to z pewnością wartościowe narzędzia dla zwykłych użytkowników. Być może nie zmienią w drastyczny sposób sytuacji, ale mają ogromny wpływ na świadomość społeczeństwa, a to już wiele. Zaznaczmy, że tego typu możliwości nie były wcześniej dostępne dla każdego. Nowa rzeczywistość wymusiła na branży IT udostępnienie wyjątkowych sposobów na radzenie sobie z zagrożeniem.

Edukacja i biznes

Nakaz pozostania w domu bardzo wyraźnie wpłynął na firmy, które do tej pory unikały pracy zdalnej, nie posiadały odpowiedniej infrastruktury i technologii. Z pomocą ruszyły popularne rozwiązania do pracy zdalnej. Przyjrzyjmy się Microsoft Teams, który zaliczył, biorąc pod uwagę skalę oraz ilość nowych użytkowników, małą wpadkę. Żeby ułatwić komunikację zespołu na odległość, firma z Redmont udostępniła swoją usługę za darmo na pół roku. Spowodowało to ogromny wzrost zainteresowania aplikacją, co w ostateczności przełożyło się na niewydolność europejskich serwerów. Drużyna z Microsoft na szczęście poradziła sobie z wyzwaniem, obiecując monitorowanie sytuacji na bieżąco i natychmiastowe reagowanie w przypadku podobnych zdarzeń.

Microsoft udostępnił na swoich blogach sporą ilość treści edukacyjnych, w których dowiadujemy się, jak korzystać z aplikacji, jak przeprowadzić lekcję i spotkania online. Na tego typu stronach znajdziemy wiele przydatnych wskazówek, wywiadów i praktycznych rozwiązań, które mogę przysłużyć się usprawnieniu pracy w szkołach, uczelniach, a także w pracy przy realizowaniu projektów biznesowych.

Microsoft zaprasza do współpracy doświadczone osoby, które dzielą się wiedzą

W oficjalnym komunikacie na temat walki z COVD-19, Microsoft podkreśla cztery cele strategiczne, które obiera podczas obecnej sytuacji kryzysowej: dostarczenie usługi, pozwalających ludziom pozostać w kontakcie i umożliwiającej pracę zdalną; pomoc szkołom i nauczycielom w nauczaniu online; wsparcie społeczności internetowej poprzez tworzenie botów informujących o zagrożeniu i dotacjom na rzecz publicznych instytucji; bieżącego wsparcia technicznego dostarczanych usług. Oczywiście część z tych celów mocno pokrywa się z działaniami biznesowymi firmy i powinna być standardem jakościowym na co dzień.

Misja firmy Microsoft w walce z COVID-19

Nic dziwnego, że gigant z Redmount bardzo poważnie podszedł do swoich klientów. Microsoft Teams to nie jedyne narzędzie udostępnione przez tę markę, które w obecnych dniach ułatwia zdalny kontakt między zespołem. Takie usługi jak Office 365 również pełnią znaczącą rolę w przypadku codziennej pracy w wielu firmach na całym świecie.

W misji, którą obrał Microsoft, ważnym czynnikiem jest pomoc nie tylko społeczności w ogóle, ale i usprawnienie pracy wewnątrz firm. Tymczasem Facebook do tej pory, zdawałoby się, że niedostatecznie podszedł do tematu wsparcia przedsiębiorców, a przecież reklamodawcy stanowią aż 99% (Q4 Facebook 2019) wszystkich dochodów serwisu społecznościowego. Jakie działania zostały przeprowadzone? W pierwszej kolejności zostało zaktualizowane Centrum zasobów dla firm o treści dedykowane przedsiębiorcom i osobom zarządzającym stronami biznesowymi. Są to bardzo proste wskazówki, które raczej mają zadanie uspokoić sytuację.

Krótki plan działania dla firm

Brakuje z pewnością porad odnośnie taktyki sprzedaży, optymalizacji działań reklamowych lub rekomendacji, kiedy je wstrzymywać. Tego typu zagadnienia pojawiają się na grupach tematycznych i szkoda, że najpopularniejszy serwis społecznościowy nie zareagował na te problematyczne kwestie. Z drugiej strony patrząc, czy Facebook posiada w tym momencie jakiekolwiek skuteczne odpowiedzi w tej kryzysowej sytuacji?

Ciekawym rozwiązaniem może być bezpośrednia pomoc przedsiębiorstwom w postaci Programu dotacji dla małych firm. Niestety udostępnione informacje są bardzo ogólnikowe. Na ten moment wiemy niewiele. Brakuje dokładnych kryteriów, jakie mają spełniać firmy, a także w jaki sposób można się starać o przyznanie pomocy.

Facebook udostępnia środki reklamowe dla małych firm

Mowa o bezpośrednich funduszach na pokrycie kosztów prowadzenia działalności i o wydatkach reklamowych w serwisie społecznościowym. Żeby poznać więcej szczegółów, możemy zapisać się na newsletter, który znajdziemy na dedykowanej stronie. Czy Facebook zdąży rzeczywiście wdrożyć swój program w życie? Czy zaproponowane rozwiązania będą w stanie pomóc przedsiębiorcom w odpowiednim czasie?

Warto zauważyć, że to nie jest do końca tak, że Facebook ma związane ręce. Wśród narzędzi, jakie oferuje firmom, posiada również aplikację zintegrowaną z portalem społecznościowym o nazwie workplace. To rozwiązanie ułatwia kontakt pracowników w firmie, usprawnia przepływ informacji, wymianę plików i ogólną komunikację.

Tak wygląda praca na platformie workplace

To świetne rozwiązanie do pracy nad większym projektem lub przy realizacji prostych zadań, które wymagają obecności kilku osób. Szkoda, że Facebook w pierwszej kolejności nie zdecydował się udostępnić aplikacji mniejszym lub średnim firmom. Byłby to nie tylko miły gest dla przedsiębiorców, ale także niezły sposób na promocję tej technologii. To tylko jedna z wielu niewykorzystanych możliwości, którymi operują internetowi giganci.

Jaki jest werdykt?

W opublikowanym oświadczeniu na LinkedInie Satya Nadella, CEO Microsoft opowiada o wszystkich krokach, które jego firma podjęła w walce z koronawirusem, a także o współpracy z innymi instytucjami. Nadella zauważa, że pandemia to wyzwanie dla firm technologicznych, w których również pracują ludzie posiadający rodziny. Nie powinniśmy o tym zapominać. Niezbadane terytoria, o których wspomina Nadella, to zaskakujące na każdym kroku przeszkody nie tylko techniczne, ale również ludzkie. Na przykład strach w społeczeństwie przed tym, co może nadejść.

Być może właśnie dlatego zakres działań takich firm jak Facebook, Google czy Microsoft jest aż tak szeroki. Obejmuje nie tylko pomoc w udostępnieniu technologii przydatnych dla systemów edukacyjnych, służb bezpieczeństwa, firm i mniejszych przedsiębiorców, ale również dystrybucję wiarygodnych informacji dla wszystkich ludzi. Branża IT postawiła przed sobą wiele celów. Być może właśnie tego od nich oczekiwaliśmy? Jednak ilość tych działań sprawia, że część z nich rozmywa się i nie jest tak skutecznie realizowana jak pozostałe.

Szkoda, że takie firmy jak Google nie weszły we współpracę z chociażby branżą rozrywkową, szkoleniową czy ośrodkami kulturalnymi. Taka kooperacja mogłaby przynieść korzyści nie tylko dla społeczeństwa, które zmuszone jest zostać w domu, ale również pozwoliłaby zarobić instytucjom, artystom lub agencjom, które najbardziej ucierpiały podczas pandemii.

Dla Facebooka obecna sytuacja może być naprawdę ogromną szansą na naprawę swojego wizerunku po kryzysie związanym z Cambridge Analytica. Dlatego nie dziwi tak szybka odpowiedź na pojawiające się fake newsy i wiadomości dezinformacyjne. Tutaj trzeba przyznać, że branża IT zaskakująco dobrze radzi sobie w walce z szumem informacyjnym.

Zabrakło innowacyjności w wykorzystywaniu  nowych technologii. Do tej pory obserwowaliśmy promocję już istniejących rozwiązań, które były wcześniej dostępne i sprawdzone. Z pewnością niedługo pojawi się zapotrzebowanie na całkiem nowe narzędzia, które pozwolą jeszcze bardziej uniknąć wychodzenia z domów. Na przykład bezpieczne systemy głosowania w wyborach, narzędzia do przeprowadzania badań online przez lekarzy czy wykorzystywanie dronów. Możliwości jest sporo. Pytanie, która z firm podejmie się tego jako pierwsza?

Oczywiście jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby wystawiać końcową ocenę. Dopiero obserwujemy rozwój działań branży IT i jej pierwszą reakcję. Jedno jest pewne, takie firmy jak Google, Facebook czy Microsoft nie pozostały obojętne. Ich elastyczność i natychmiastowe decyzje mogą przynieść zarówno wiele korzyści nie tylko przy zwalczaniu wirusa, ale mieć pozytywny wpływ na samopoczucie społeczeństwa. Myślę, że ten wpływ jest większy niż wszyscy na początku myśleliśmy. Być może to sprawia, że obserwowanie kolejnych ruchów ze strony internetowych gigantów stało się bardziej ekscytujące.