Pokaż mi swój profil na Facebooku, a powiem Ci kim jesteś

Idea globalnej wioski wspaniale wkomponowała się we współczesne realia. Jej flagowym nośnikiem stał się Facebook, który nie tylko ułatwia kontakt z portugalskim przyjacielem czy umożliwia obserwowanie zdjęć atrakcyjnych koleżanek ze studiów, lecz także pozwala na wykreowanie pożądanego wizerunku. Chcesz być artystą, podróżnikiem, a może literatem? Proszę bardzo, możesz być, kim chcesz (i to nie wychodząc z domu!), jest tylko jeden warunek – musisz wiedzieć, co udostępnić. Ludzie przestali wymieniać się numerami telefonów, bo dużo cenniejszą i bardziej miarodajną informacją są dane do profilu na Facebooku. Pokaż mi swój profil, a ja powiem Ci, kim jesteś!

Droga do serc konsumentów

Społeczeństwo ponowoczesne daje duże pole manewru nie tylko przeciętnemu użytkownikowi, ale i markom, które, aby przetrwać, muszą dobrze odegrać swoją rolę na wirtualnej arenie. Stawka jest wysoka, a wykonanie dobrego ruchu może sprawić, że oczy wszystkich konsumentów zwrócą się ku danej marce. Zanim jednak brand zdecyduje się przystąpić do social mediowej batalii, musi na nowo odpowiedzieć sobie na pytania, które od wieków spędzają sen z powiek marketerom, a dokładniej: jak mówić, by mnie słuchano, i kim być, by mnie kochano. Najkrótszą drogą do serc konsumentów jest upodobnienie się do nich. Marki przestały pouczać, mówić, co wolno i czego nie wolno, a stały się partnerem zabaw, który mówi: spójrz na mnie, jestem taki jak Ty, razem możemy wszystko.

Każdego dnia na naszej wirtualnej arenie obserwujemy wielkie widowisko. Tysiące marek uzbrojonych w najnowsze narzędzia próbuje za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę konsumentów. Wchodzą w dialogi z konkurencją, starają się rozśmieszyć odbiorców, pukają z najnowszymi newsami, w które humorystycznie wplatane są ich produkty. Tu liczy się pierwszeństwo. Dobry ruch? Tysiące lajków, reakcji, udostępnień i komentarzy trafia do zwycięzcy. A wraz z nimi szansa, że marka na trwałe wpisze się w świadomość odbiorców.

Tiger, Zbój…

Świetnym przykładem marki, która postanowiła zabawić się z konwenansami i wciągnąć odbiorcę w swego rodzaju grę, jest Tiger Energy Drink, który dzięki nietypowej komunikacji zyskał rzesze fanów (a także przeciwników). I którego finalnie buntownicza postawa zgubiła (choć patrząc na raporty ze sprzedaży, ciężko nazwać to porażką). Przyjęta przez Tigera komunikacja pokazywała środkowy palec wszystkim przyjętym normom (i koniec końców zrobiła to aż nazbyt dosłownie). W tym przypadku wypada dodać jeszcze: niech pierwszy rzuci kamieniem, kto z zaciekawieniem nie obserwował, co Tiger kombinuje.

Można Tigera krytykować, można chwalić i można iść w jego ślady. Ostatnią drogę wybrał jego daleki kuzyn – energetyk Zbój. Jakiś czas temu było bardzo głośno o jego nietrafionych reklamach o podtekście czysto seksualnym. Zbój nie spoczął na laurach i co rusz na jego profilu na Facebooku możemy zaobserwować treści, które nasuwają tylko i wyłącznie jedno skojarzenie. Fanpage na chwilę obecną liczy sobie niecałe 2 000 fanów i można odnieść wrażenie, że tylko czeka, aż rozpęta się burza dotycząca przedmiotowego traktowania kobiet i ograniczania ich roli do bycia obiektem seksualnym zbója, ale jak wiadomo – lepiej, żeby źle mówili, niż by mieli nie mówić wcale.

profil na Facebooku
fot. https://www.facebook.com/ZbojEnergyDrink

… i towarzyski Miś

Facebook otworzył również drzwi markom alkoholowym, które chętnie pojawiają się na naszej wirtualnej arenie. Odejdźmy więc od rebelianckiej komunikacji energetyków i… spójrzmy na misia, który w swoim zadziornym przekazie wciela się w bohatera istotnych wydarzeń. Śledząc profil marki Krupnik, możemy spotkać sympatycznego niedźwiedzia na okładce płyty popularnego rapera, jak i na bramce podczas pożegnalnego meczu legendarnego „Borubara”. Miś towarzyszy wszystkim istotnym wydarzeniom i wymownym hasztagiem zachęca, aby kropnąć krupnik. Brand hero za wszelką cenę stara się zwrócić na siebie uwagę konkurencji i w zabawny sposób próbuje sprowokować do interakcji. Tym sposobem możemy przyglądać się humorystycznej wymianie zdań Antka Soplicy z krupnikowym niedźwiadkiem. W końcu jak pić wódkę, to kulturalnie.

fot. https://www.facebook.com/krupnikvodka

Media społecznościowe stały się ogromnym polem manewru dla marek, które często małym kosztem mogą zrobić prawdziwą viralową rewolucję i wpłynąć nie tylko na wzrost świadomość użytkowników, lecz także na sprzedaż produktów. Często jednak marketerzy zapominają, że głośniej nie zawsze znaczy lepiej i trzeba uważać, aby w batalii o utożsamienie się z odbiorcą nie pójść o jeden krok za daleko.

Newsletter

Najnowsze wieści bezpośrednio do Twojej skrzynki odbiorczej.

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną na wskazany przeze mnie adres e-mail informacji handlowej w rozumieniu art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną od Schulz brand friendly, z siedzibą w Krakowie, ul. Na Zjeździe 11.

FreshMail.pl